RSS
czwartek, 15 marca 2007
przez ciernie do gwiazd

Mam przy sobie sześć osób, które mnie wspierają 24h na dobę. Dzwonię do Was po nocy i słyszę "tak, jestem jestem skarbie". Dostaję smsy "jak się czujesz? czy ci czegoś nie potrzeba?". dziękuje kochani że jesteście, że znosicie moje humory, moje wybuchy złości, moje nerwy. Z każdym dniem czuję się gorzej ale z Wami jest jakoś łatwiej. Z Wami wiem, że pokonam chorobę. Teraz jak nigdy potrzebuję przyjaciół. Teraz tak bardzo boję się zostać sama :( Wyciągacie mnie na spacery, czekacie aż bezpiecznie wsiądę w autobus..A przecież nie robicie nic nadzwyczajnego. Po prostu jesteście...

07:29, sukienka-lila
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 marca 2007
lilie

A może powinnam zakończyć tę historię? Bo już jestem mniej wrażliwa, bardziej nerwowa. Bo Naprawdę nie rozumiem ludzkiego postepowania. Bo podjęłam ważną decyzję dotyczącą mojego zdrowia a wiele słów, które tu pisałam, tworzyłam pod wpływem (jakby to ująć) dopiero co dokonanego "aktu autodestrukcji". Pewnie nieliczni to zrozumieją...Na efekty trzeba będzie poczekać. Uboczne też.

16:05, sukienka-lila
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 marca 2007
w poszukiwaniu straconego czasu

"Wyglądasz właśnie tak jakbym Cię znała, i nic nie mówisz, nie dotykasz tylko pachniesz.."

Widać nie tylko ja mam plany. Gutaperka chce wziąć dziekankę i wyjechać na cały rok na Wyspy (żeby zapomnieć o panu W.), ja (jeśli dobrze pójdzie) przeprowadzę się 400km stąd do inszego miasta,  panna Barbara  przenosi się na zaoczne, Królewna też się przenosi by zacząć życie w Wielkim Mieście (seks w wielkim mieście;), panna M. wychodzi w tym roku za mąż (19 lat <gały>)

Moje uczucia? odróżniam od żarówek. Jak to jest wziąć się w garść i zacząć wszystko od początku? Może ktoś ma receptę na szczęsliwe życie? Cholera. Siedzę tu cichutko. Powiedz światu, że jestem twoją koleżanką, siostrę. Patrz na mnie tak jak NIKT z boku. Papierosy dogasające, ulice, tłumy, Net, noce puste, jestem ciągle sobie. Boże, jakie to wygodne. Aż boli. 12 godzin.

16:10, sukienka-lila
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 marca 2007
wiśnie
Wiem już jak smakuje krew wiśni w godzinie skonania..
19:40, sukienka-lila
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 lutego 2007
stokrotki

Spokój. Zasypiam kołysana wiatrem. Nie mam juz zaburzeń przestrzeni życiowej. Rosnę w ciszy. Jeśli nie doświadczasz, nie ma powodu, żeby się coś w Tobie poruszyło, zebyś zaczął zmieniać.

19:03, sukienka-lila
Link Komentarze (2) »
środa, 21 lutego 2007
tulipany
iiix...jesteś tu jeszcze?
19:49, sukienka-lila
Link Komentarze (3) »
lilie

Niezwykła miłość, która zdarza się raz na tysiąc lat. A teraz bedzie lżej. Daję sobie wolność, tak jak chcę. Potrzebowałam miejsca, od którego mogłabym zacząć. Czasem myślę o tobie. Co robisz... Przyrzekam, że już nigdy, nigdy się nie zabiję. Byłam wściekła. Teraz wołam do piachu. Nie ma mnie dla nikogo.

08:18, sukienka-lila
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 lutego 2007
stokrotki

Cudnie jest potańczyć sobie wieczorem, przy świacach, ulubionej muzyce..nawet samej i do tego w pidżamie w kaczki.. Pokołysać się, być sam na sam ze sobą, swoimi myślami, uczuciami, pragnieniami. Melancholia? Nie, spokój. Radość życia. Otaczająca mnie miłość, harmonia świata, dobro, krew, wino, uwodzenie. Czekam tylko na ten jeden dzień zawieszony w przyszłości. Kiedy gwiazdy spadną na ziemię i nie będe musiała nic mówić, żeby nie spłoszyć tej ciszy. Wszystko sie dzieje po coś. Mam głęboką świadomość samej siebie. I to, ze tu jestem jest niezaprzeczalne. Nigdy nie zapomnę. Nawet gdyby powtarzali 'zapomnij". Nigdy nie przestanę czuć, gdy będą mówili "nie kochaj". Miałam kiedyś w głowie takie myśli- śmieci. Mieszkałam wtedy przy ruchliwej ulicy. Chyba każdy tak kiedys miał..żeby rzucić to wszystko...Chciałam się uwolnić od przyzwyczajń, ale bałam się, bo nie wiedziałam kim bez nich jestem. A teraz porzucam stare programiki, wyrzucam stare pudełka z mojej duszy, przecieram źrenice. Budze się ze złego snu. i chociaż nikogo nie ma przy mnie, wiem, ze świat nigdy nie zapomni o mnie.

"Potrzebuję miejsca
ukrytego w głębinach
gdzie samotne anioły spiewają do snu
mimo, że cały świat już się zawalił

Potrzebne mi miejsce
by łóżko tam pościelić
kolana ukochane, by złożyć na nich głowę
bo pokój tak wiruje
i ranek blisko.."
 
  Atlantic

11:41, sukienka-lila
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 lutego 2007
rumianki

Dawno nie było notki. I dawno nie czułam sie tak dobrze. Tak jak teraz. Gadałam wczoraj z Mistake-of-god. Złota dziewczyna. Tak mi się ciepło zrobiło w serduchu:) Kiedyś powiedziała mi jedno zdanie, które teraz wisi nad moim biurkiem:"poradzisz sobie szybciej niż ci się wydaje".

Zaczęłam nowy semestr. I chyba nadchodzą jakieś zmiany.Może na lepsze? Mam załadowany tydzień. Zajęcia od rana do nocy. Będę padnięta. Ale ostatnio mam fazy. Glupie myśli, zwierzenia niekoniecznie moje. Postanowiłam coś i to osiągnę. pierwszy dzien reszty mojego życia??

20:02, sukienka-lila
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 stycznia 2007
maki

Dzień jak niecodzień. Trzeba być mną, żeby mieć takie hardcorowe przeżycia. Rano myk myk na uczelnię. Egzam. Dostałam czwórkę. potem myk myk. Do toalety przebrać się w dżinsy. Jak już to zrobiłam, nastąpiły dziwne komplikacje z zamkiem. nie tym od dżinsów. Tym od drzwi :| Zatrzasnęłam się. Po kolejnych "cholerach" które i tak nic nie dały, moje koleżanki (rozbawione niezmiernie) wezwały panią szatniarkę, która to przez drzwi oświadczyła, ze pan konserwator wyjechał wlasnie na urlop. Oczami wyobraźni zobaczyłam owego pana wylegującego się na plaży gdzieś na Karaibach, sączącego napoje wyskokowe i wahlowanego przez blond piękności po solarce :| Wrrr Wróć na ziemię. Pani od szatni (kobieta z głową na karku) po nieudanych próbach otworzenia drzwi nożem (wszak drzwi to nie konserwa) posłała po pana konserwatora aż do budynku telewizji publicznej, który to znajduje się nieopodal mej szkoły. Po czterdziestu minutach szamotaniny z drzwiami, piłowaniu, cięciu, waleniu młotkiem zostałam wreszcie uwolniona. To było najdłuższe 40 minut mojego życia. A najbardziej ironiczny jest fakt, że przez cały czas chciało mi się siusiu a nie mogłam tej potrzeby zaspokoić (o ironio, w każdej chwili mogłam być przecież otworzona)

Jednym słowem hardcore. Teraz rozumiem jak czuł się Gerry, gdy zgubił się na pustyni. Gdy utknął na skale powiedział "nie moge iść. jetsem odcięty". Tak i ja- byłam odcięta. Dobrze, że nie mam klaustrofobii :|

11:54, sukienka-lila
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13